Psychologiczne pułapki

sobota, 16 październik 2010 23:18 Autor: 
Zagłosuj
(2 głosów)

Zastanawiałem się ostatnio co ciekawego mógłbym napisać na temat psychologii. Szczerze przyznam, że miałem kompletną pustkę odnośnie tego tematu jednak gdy zaczęliśmy rozmawiać z kolegą o błędach, jakie jeszcze popełniamy, okazało się, że nie zdając sobie właściwie sprawy, dzień w dzień walczymy z wieloma pułapkami psychologicznymi. Bardzo rzadko zdarza mi się ostatnimi czasy popełnić jakiś karygodny błąd, któremu towarzyszą emocje nie do zniesienia, więc mogło by się wydawać, że sferę psychologiczną mam już uporządkowaną. Aczkolwiek, po głębszym zastanowieniu uświadomiłem sobie, że nie jest to takie łatwe a tym bardziej szybkie. Poprostu pułapki w jakie wpadam, nie kosztują mnie już tyle, ile kosztowały wcześniej (i chodzi tu głównie o koszty pieniężne). Najważniejsze jest mieć świadomość ich istnienia, dzięki czemu szybciej możemy sobie uzmysłowić, że dzieje się coś niedobrego i automatycznie przerwać “samobójcze” działanie.

Dla przykładu, bardzo często zdarza się, że rynek “umiera”, czyli porusza się w sposób bardzo losowy, przy małym obrocie, a do tego w zakresie 2-3 punktów. Ze względu na małą liczbę uczestników, jedno większe zlecenie potrafi wywołać dynamiczny skok cen, który jest bardzo kuszący, a powtórzony kilka razy  “hipnotyzuje” i zachęca do gry. Łatwo się chyba domyśleć, że wykonywanie transakcji w takich bardzo niepewnych warunkach zazwyczaj prowadzi do systematycznych strat. Oczywiście, są osoby, które preferują taką sytuację – ja niestety jeszcze nie potrafię jej wykorzystać na moją korzyść.

Inną pułapką, w jaką jeszcze daję się złapać  jest fakt, że czasem rynek porusza się w taki sposób, który ciężko jest mi zrozumieć. Najlepszym rozwiązaniem w takim przypadku jest kompletnie odsunąć się od ekranu i tylko obserwować to co się dzieje, próbując zrozumieć i obmyślić strategię, która mogła by zadziałać. Niestety, pojawia się wtedy nieodparta pokusa trade-owania, która oczywiście przynosi efekty, które również łatwo przewidzieć – straty.

Kolejnym przykładem jest fakt pogoni za rynkiem. Bardzo często mając dobrze obmyślony i przygotowany setup, w ostatniej chwili usuwam zlecenie, ponieważ tracę wiarę w to, że będzie to dobre zagranie. Zazwyczaj bywa tak, że rynek dochodzi do miejsca,  w którym miałem wykonać transakcję i automatycznie odbija się idąc w kierunku, w jakim miał iść. Pojawia się wtedy uczucie żalu, że wycofałem się z tak dobrego ustawienia. Najgorsze jest jednak to, że  uczucie żalu i chęć udowodnienia sobie, że mam  zawsze rację powoduje, że próbuję gonić rynek i pomimo tego, że uciekł już kilka punktów, wchodzę natychmiast we wcześniej planowanym kierunku. Problem w tym, że zazwyczaj transakcja tak otwarta przemienia się w stratę ze względu na znacznie zwiększoną odległość zlecenia stop. Podczas gdy w początkowej sytuacji było przykładowo ustawione 3 punkty poniżej wejścia, teraz nie ma powodu aby zostało umieszczone gdzieś indziej, przez co zwiększa się do np. 6 punktów. Niestety, ból jaki jestem w stanie wytrzymać, często przerasta możliwości utrzymania pozycji z większym niż aktualnie wyliczonym stopem i gdy cena cofnie się chociażby do miejsca, w którym miałem transakcję otworzyć, pojawia się panika i często zamykam trade-a. W efekcie, coś co mogło być kilku punktowym zyskiem, lub w najgorszym przypadku, zakończyć się na zero – generuje stratę. Dodatkowo, gdy ostatecznie cena pójdzie w zamierzonym kierunku, pojawiają się różnego rodzaju negatywne uczucia, a najgorsze z nich to chęć zemsty, która powoduje, że następne transakcje nie są przemyślane, a wykonywane są tylko po to, żeby odrobić stratę zaliczoną na transakcji, która mogła być bardzo solidnie na plus.

Najgorsze w powyższych sytuacjach jest to, że jeśli faktycznie straci się część kapitału, nawet niewielką, chęć odrobienia strat, zaczyna wzrastać, napędzając przy tym chęć trade-owania, co generuje zazwyczaj jeszcze większe straty.W efekcie, przy zmienności 5 punktowej, jest się w stanie szybko dojść do dziennego limitu strat, podczas gdy nic znaczącego się nie wydarzyło! Pół biedy, jeśli uda się zatrzymać na tym limicie… najgorsza szkoda psychologiczna powstaje gdy znacznie przekroczymy swój dzienny limit. Ból, żal czy nienawiść są tak ogromne, że możemy potrzebować sporo czasu, żeby o nich zapomnieć, przez co podkopana zostaje tak bardzo potrzebna pewność, co do swoich umiejętności.

Można znaleźć jednak kilka pozytywów w tej niby tragicznej sytuacji. Negatywne emocje podczas dużych strat kojarzone są z działaniami, które do nich doprowadziły. Przypominając sobie doświadczenie Pavlova z psem, po wystarczająco dużej liczbie takich dni, złe działania zostaną utożsamione z pułapkami psychologicznymi, które do nich doprowadziły, a dzięki temu, gdy tylko zaczniemy ponownie wykonywać transakcje, kiedy nie powinniśmy ich robić, automatycznie przypomną nam się emocje, przez które przechodziliśmy ostatnim razem. To pozwoli zatrzymać się i odsunąć od ekranu oraz przerwać trans w jaki wpadliśmy.Takie rozumowanie po części wyjaśnia sytuację, dlaczego większość najlepszych traderów na świecie, musiała stracić cały swój kapitał, aby zostać jeszcze lepszymi traderami. Ból pojawiający się po ogromnych stratach utożsamiany jest z działaniem, które do niego doprowadziło, a że mózg ludzki działa w taki sposób, aby dążyć do przyjemności i uniknąć cierpienia, nigdy więcej nie popełniają tego samego błędu. I właśnie te lekcje powodują, że trading jest tak ciężki.

Marcin Radlak- pro-trading.pl

 

Przeczytano 664 razy Modyfikacja: sobota, 16 październik 2010 23:22

Napisz komentarz

Make sure you enter the (*) required information where indicated.Basic HTML code is allowed.

Traderzy na YouTube (kopiuj)